
Program CPN się skończył, ceny poszły w górę — a rząd mówi: wrócimy, jeśli będzie trzeba
Jeśli tankujesz regularnie, pewnie już zauważyłeś różnicę na paragonie. Od 1 lipca ceny benzyny i diesla skoczyły o blisko 90 groszy na litrze. Powód? Wygasł program CPN, który przez ostatnie miesiące sztucznie trzymał ceny w ryzach. Teraz minister energii Miłosz Motyka mówi wprost: jeśli sytuacja się pogorszy, rząd jest gotowy uruchomić osłonę ponownie.
Co dokładnie powiedział minister Motyka?
W rozmowie z RMF FM Miłosz Motyka odniósł się do pytania o ewentualny powrót programu obniżającego ceny paliw. Jego słowa nie pozostawiają wątpliwości co do kierunku myślenia rządu:
„Jeżeli dojdzie do radykalnej eskalacji, to będziemy myśleli nad działaniami osłonowymi”
Kluczowy warunek to eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie. Rząd nie planuje automatycznego przywrócenia tarczy paliwowej, ale traktuje ją jako narzędzie awaryjne — gotowe do użycia, gdy rynek paliw wymknie się spod kontroli.
Dlaczego ceny tak bardzo skoczyły?
Żeby zrozumieć skalę podwyżki, musisz wiedzieć, co właściwie składało się na program CPN:
- Obniżona akcyza na paliwa — wygasła w połowie czerwca 2026 r.
- Obniżona stawka VAT — zamiast standardowych 23% stosowano niższą stawkę na benzyny i oleje napędowe. Przepisy wygasły 30 czerwca.
- Cena maksymalna — ustawowy limit cen detalicznych na stacjach, który również przestał obowiązywać 30 czerwca.
Efekt? Benzyna i diesel podrożały po blisko 90 groszy na litrze praktycznie z dnia na dzień. Przy standardowym baku 50 litrów to oznacza dodatkowe 45 zł za pełne tankowanie. Jeśli tankujesz raz w tygodniu, miesięcznie płacisz około 180 zł więcej niż jeszcze w czerwcu.
Ile kosztował program CPN i kto za to zapłacił?
Utrzymywanie niższych cen paliw nie było darmowe. Rachunek za program CPN wyniósł 4,7 mld zł — to kwota, którą budżet musiał pokryć z rezygnacji z wpływów podatkowych (niższy VAT i akcyza) oraz administrowania ceną maksymalną.
Żeby sfinansować ten koszt, Sejm przyjął ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, czyli tak zwany windfall tax. Szacowane wpływy z tego podatku to 4 mld zł — miały one bezpośrednio zasilić pakiet CPN. Ustawa trafiła do prezydenta po przegłosowaniu poprawek Senatu, które wprowadziły limit kwoty podatku do zapłacenia.
Co musi się stać, żeby osłona wróciła?
Minister Motyka jasno wskazał warunek: radykalna eskalacja na Bliskim Wschodzie. To nie jest abstrakcyjne zagrożenie — region odpowiada za znaczną część globalnych dostaw ropy, a każdy poważniejszy konflikt przekłada się na wzrost cen surowca na światowych giełdach.
W praktyce oznacza to, że rząd obserwuje dwa czynniki:
- Ceny ropy na rynkach światowych — jeśli baryłka Brent znacząco podrożeje przez zaostrzenie konfliktu, paliwo na stacjach pójdzie jeszcze bardziej w górę.
- Kurs złotego — słabsza waluta oznacza droższy import ropy, nawet jeśli jej cena w dolarach się nie zmieni.
Jeśli oba te czynniki zagrają jednocześnie na niekorzyść, możesz spodziewać się powtórki z programu CPN w jakiejś formie.
Co to oznacza dla ciebie jako kierowcy?
Na ten moment nie licz na szybki powrót niższych cen z urzędu. Program CPN się skończył, a rząd nie zapowiada jego natychmiastowego przywrócenia. Motyka mówi o „myśleniu nad działaniami osłonowymi”, a nie o gotowym planie w szufladzie.
Warto jednak pamiętać kilka rzeczy:
- Obserwuj ceny ropy Brent — to najlepszy wskaźnik tego, dokąd zmierzają ceny na stacjach. Możesz to sprawdzić w dowolnym serwisie finansowym.
- Tankuj z głową — jeśli widzisz, że ceny na stacjach rosną z tygodnia na tydzień, lepiej zatankować do pełna wcześniej niż czekać.
- Porównuj ceny między stacjami — różnice potrafią sięgać 20-30 groszy na litrze w zależności od sieci i lokalizacji.
Czy program CPN może wrócić w innej formie?
Minister Motyka wcześniej sygnalizował też, że rząd przygląda się temu, jak szybko koncerny paliwowe podnoszą ceny po wygaśnięciu regulacji. Nie wykluczał wprowadzenia nowego mechanizmu kontroli marż, który działałby inaczej niż dotychczasowy program CPN.
Niezależnie od formy, jedno jest pewne — ewentualny powrót osłon będzie kosztowny dla budżetu państwa. Skoro samo CPN pochłonęło 4,7 mld zł, każdy kolejny program tej skali będzie wymagał znalezienia dodatkowego finansowania. Windfall tax na firmy paliwowe jest jednym z narzędzi, ale trudno zakładać, że pokryje wszystko w nieskończoność.
Na razie zostaje ci jedno: uważne śledzenie sytuacji na Bliskim Wschodzie i cen na dystrybutorze. Jeśli napięcie w regionie wzrośnie, rząd może działać szybciej, niż się spodziewasz.